Kiedy ufać AI i social media, a kiedy zachować dystans?

Mylna informacja i dezinformacja

Mylna informacja i dezinformacja to treści, które wprowadzają odbiorcę w błąd i mają wywołać określony efekt. Często pojawiają się w tematach głośnych i emocjonalnych, zwłaszcza wtedy, gdy w krótkim czasie krąży wiele sprzecznych informacji. W takiej sytuacji odbiorca może mieć trudność z oceną, co jest rzetelne, a co jest tylko sugestią, interpretacją albo manipulacją.

W praktyce można spotkać dwa główne scenariusze.

Pierwszy to mylna informacja (ang. misinformation), czyli powielanie nieprawdziwej informacji bez złej intencji, na przykład przez znajomych, którzy „chcą ostrzec” albo „chcą pomóc”, ale nie sprawdzili treści.

Drugi to dezinformacja (ang. disinformation), czyli celowe wprowadzanie w błąd, przygotowane po to, aby kogoś przekonać, skłócić ludzi, zdyskredytować przeciwnika albo wywołać panikę. Dla odbiorcy najważniejsze jest to, że w obu przypadkach efekt może być podobny, dlatego warto reagować spokojnie i weryfikować źródła.

Dezinformacja nie zawsze polega na całkowitym kłamstwie. Często wykorzystuje prawdziwe elementy, ale pokazuje je tak, aby odbiorca wyciągnął inny wniosek, niż wynika to z pełnego kontekstu. Może to być wyrwanie fragmentu wypowiedzi z większej całości, pominięcie ważnych szczegółów, przesunięcie akcentów albo przedstawienie faktów w sposób jednostronny.

Szczególnym przykładem są materiały typu deepfake, czyli treści wideo lub dźwiękowe, które podszywają się pod konkretną osobę. Mogą wyglądać bardzo wiarygodnie, a mimo to przedstawiać coś, co nigdy nie miało miejsca. W praktyce odbiorca może zobaczyć „dowód” w formie nagrania i odruchowo uznać, że musi to być prawda.

Do rozpowszechniania dezinformacji przyczyniają się też clickbaitowe (zachęcające do kliknięcia) tytuły, czyli nagłówki stworzone po to, aby wzbudzić emocje i skłonić do kliknięcia. Taki tytuł często jest bardziej sensacyjny niż treść artykułu. Może też sugerować coś, co nie wynika z materiału. W efekcie użytkownik podejmuje decyzję pod wpływem nagłówka, zanim zdąży spokojnie ocenić informacje.

Warto pamiętać, że ludzie często wierzą w informacje nie dlatego, że je dokładnie sprawdzili, tylko dlatego, że brzmią znajomo albo pasują do wcześniejszych przekonań. Działa też prosty mechanizm: jeśli ta sama wiadomość powtarza się w wielu miejscach, zaczyna sprawiać wrażenie prawdziwej. Dodatkowo, gdy treść jest emocjonalna, człowiek częściej reaguje szybko, a rzadziej analizuje szczegóły.

W codziennym życiu pomagają proste sygnały ostrzegawcze. Podejrzane bywają treści bez autora i daty, bez jasnego źródła, z hasłami typu „nikt o tym nie mówi”, „ukrywają prawdę”, „pilne”, „udostępnij natychmiast”. Ostrożność warto zachować też wtedy, gdy w treści jest dużo krzyczących sformułowań, wykrzykników, albo gdy materiał pokazuje „szokujące” zdjęcie lub film, ale nie podaje skąd to pochodzi.